Około 1,6 mln zł – tyle według obecnych szacunków miasto będzie musiało w tym roku dołożyć do systemu gospodarowania odpadami. To pieniądze z budżetu Starachowic, czyli środki, które mogłyby zostać przeznaczone na inne miejskie potrzeby – choćby remont drogi, szkoły czy inną potrzebną mieszkańcom inwestycję. Tymczasem trzeba nimi pokryć koszty odpadów odebranych od osób korzystających z systemu, za które nie wpłynęły odpowiadające im opłaty.
O wysokość dopłaty zapytał podczas sesji Rady Miejskiej radny Piotr Capała. Skarbnik Miasta Wojciech Dudzic poinformował, że według wykonania za pierwsze siedem miesięcy przewidywana dopłata do końca roku wyniesie około 1,6 mln zł. Ostateczna kwota będzie zależała m.in. od wpływów z opłat oraz wysokości faktur za odbiór odpadów w kolejnych miesiącach.
Capała dopytywał także, jaka opłata od mieszkańca pozwoliłaby zbilansować system, tak aby miasto nie musiało do niego dopłacać. Skarbnik nie podał konkretnej stawki, wskazując, że na wysokość przyszłorocznej opłaty będzie wpływał m.in. wynik przetargu na odbiór odpadów.
Obecna ściągalność opłat wynosi około 90 proc. Jak jednak zwracali uwagę radni, nie oznacza to, że 90 proc. wszystkich osób faktycznie mieszkających w mieście jest objętych opłatą. Wskaźnik dotyczy osób już zgłoszonych do systemu.
I właśnie tutaj pojawia się zasadniczy problem.
Radni wskazywali na osoby, które faktycznie mieszkają w Starachowicach, wytwarzają odpady, ale nie są wykazywane w deklaracjach. W efekcie śmieci są odbierane, natomiast koszt ich zagospodarowania nie znajduje pełnego pokrycia w opłatach.
Radny Konrad Rączka zwrócił uwagę na ten problem, wskazując m.in. na osoby mieszkające w Starachowicach, które – w jego ocenie – nie uczestniczą w systemie opłat. Wspomniał również o sytuacji na osiedlu Łazy, gdzie dochodzi do podrzucania odpadów i interwencji straży miejskiej. Radny wiązał nadzieje z wprowadzeniem Star Karty, która ma pomóc w uszczelnieniu systemu.
Star Karta ma od 1 stycznia być jednym z narzędzi pozwalających miastu lepiej kontrolować liczbę osób korzystających z systemu. W budynkach wielorodzinnych liczba kart ma być powiązana z liczbą osób zgłoszonych przez zarządcę. Jeżeli wszystkie przypisane karty zostaną wykorzystane, a pojawi się kolejna osoba, zarządca będzie musiał zaktualizować listę mieszkańców.
„Mamy nadzieję, że wszelkiego rodzaju te mechanizmy spowodują uszczelnienie systemu” – mówiła wiceprezydent Elżbieta Gralec.
Problem Star Kart polega jednak na tym, że nie każdy, kto faktycznie mieszka i pracuje w Starachowicach, będzie miał powód, by z niej korzystać.
Na ten aspekt zwróciła uwagę radna Agnieszka Kuś. W swojej wypowiedzi wskazywała na osoby przyjeżdżające do miasta do pracy, w tym obcokrajowców, którzy – jak mówiła – często są dowożeni do miejsc zatrudnienia busami. Jej zdaniem takie osoby mogą nie korzystać z bezpłatnej komunikacji miejskiej, a tym samym nie mieć potrzeby wyrabiania Star Karty. To z kolei może utrudniać miastu ustalenie, kto faktycznie mieszka w Starachowicach i powinien uczestniczyć w systemie opłat za odpady.
Kuś zwracała uwagę na jeszcze jeden aspekt. Według niej właściciele mieszkań i domów wynajmowanych większej liczbie osób mogą nie zgłaszać wszystkich faktycznych mieszkańców. W takim przypadku osoby uczciwie płacące za odpady ponoszą również koszt odpadów wytwarzanych przez tych, którzy nie zostali ujęci w systemie.
Radna podkreślała przy tym, że problem narasta. Przywołała z pamięci szacunkowe kwoty dopłat z poprzednich lat – od nieco ponad 100 tys. zł około trzy lata temu, przez około 1,2 mln zł rok temu, do obecnie prognozowanych 1,6 mln zł.
Zwróciła również uwagę na większą od planowanej ilość odbieranych odpadów i pytała, z czego wynika ta różnica.
„Nie sądzę, że ludzie, którzy płacą, tworzą więcej, tylko po prostu ktoś tworzy i nie płaci” – mówiła radna.
Woda zamiast liczby osób?
Jednym z pomysłów, który pojawił się podczas dyskusji, było wykorzystanie zużycia wody do ustalania opłat za odpady.
Radny Dariusz Lipiec przypomniał, że rozwiązanie było już wcześniej omawiane na komisjach. Jego zdaniem zużycie wody może być stosunkowo miarodajnym wskaźnikiem liczby osób faktycznie przebywających pod danym adresem. Wskazywał, że jeżeli zamiast jednej osoby w lokalu faktycznie mieszka pięć, powinno być to widoczne w zużyciu wody.
Radny nie zgodził się również z argumentem, że takie rozwiązanie szczególnie uderzyłoby w osoby starsze. Jego zdaniem seniorzy i tak oszczędzają wodę, a można byłoby ustalić odpowiedni limit przypadający na jednego mieszkańca. Ocenił, że rozliczanie na podstawie zużycia wody jest obecnie najrozsądniejszym sposobem na uszczelnienie systemu.
Wiceprezydent Elżbieta Gralec wyjaśniła, że miasto analizowało taką możliwość, ale nie zdecydowało się na pełne uzależnienie opłaty od zużycia wody.
„Uważamy, że to rozwiązanie sprawdza się w miastach, gdzie ta rotacja mieszkańców jest bardzo duża, w ośrodkach akademickich czy w ośrodkach turystycznych” – tłumaczyła.
Miasto nie wyklucza jednak wykorzystania informacji o zużyciu wody jako dodatkowego narzędzia kontrolnego.
„Rozważamy cykl mieszany, czyli możliwość ewentualnie takiego celowego sprawdzania pod konkretnym adresem właśnie tego zużycia w stosunku do zużycia średniego” – poinformowała Gralec.
Radny Michał Walendzik zwrócił natomiast uwagę na problemy związane z pełnym rozliczaniem opłat na podstawie wody. Wskazał m.in. na tzw. wodę bilansową w budynkach wielorodzinnych oraz na domy jednorodzinne, w których część mieszkańców podlewa ogródki wodą bez dodatkowego licznika. Jego zdaniem całkowite oparcie systemu na zużyciu wody mogłoby więc powodować przekłamania.
Miasto już krzyżuje dane
Radny Dominik Zuba zaproponował wykorzystanie danych z różnych miejskich systemów, m.in. informacji dotyczących świadczeń rodzinnych i zasobów CUS. Jego zdaniem porównanie takich danych z deklaracjami odpadowymi mogłoby pomóc w wychwyceniu adresów, pod którymi liczba zgłoszonych osób nie odpowiada rzeczywistej liczbie mieszkańców. Jako przykład wskazał Świdnik.
Wiceprezydent Gralec wyjaśniła, że miasto już prowadzi takie krzyżowe sprawdzanie danych.
„Osoby pobierające świadczenia czy osoby, które mamy w placówkach oświatowych, to wszystko tutaj na bieżąco mamy sprawdzane” – powiedziała.
Takie działania pozwoliły już wykryć przypadki, w których nie złożono wymaganych deklaracji. Problemem pozostają jednak osoby, które przyjeżdżają do Starachowic, często są zatrudniane przez pośredników i których faktyczne zamieszkanie jest trudniejsze do ustalenia.
Kolejnym elementem uszczelniania systemu ma być PSZOK. Od 1 stycznia ma działać tam system komputerowy, a przy oddawaniu odpadów konieczne będzie okazanie identyfikatora.
Radni zwrócili również uwagę na podrzucanie śmieci. Dariusz Nowak opowiedział o sytuacji przy cmentarzu przy ul. Zgodnej, gdzie ktoś wrzucił swoje worki do kontenera przeznaczonego na odpady cmentarne. Radny zaproponował monitoring tego miejsca. Elżbieta Gralec nie wykluczyła takiego rozwiązania.
1,6 mln zł to nie tylko liczba w miejskim budżecie. To koszt, który – jeśli prognoza się potwierdzi – trzeba będzie pokryć z innych dochodów miasta. W praktyce oznacza to, że pieniądze, które mogłyby zostać przeznaczone na inne zadania służące mieszkańcom, zostaną wykorzystane na pokrycie różnicy w systemie gospodarowania odpadami.
Dlatego podczas sesji nie chodziło wyłącznie o to, ile miasto dopłaci do śmieci. Najważniejsze pytanie dotyczy tego, jak ustalić rzeczywistą liczbę osób korzystających z systemu i sprawić, aby każdy, kto wytwarza odpady i korzysta z ich odbioru, w odpowiedniej części ponosił również koszt ich zagospodarowania.
Dodane: 05.09.26 | Odsłony: 16952 | komentarze (12)Wezyr | 2026-09-06 09:50:11 napisał(a):
Kolejna nieudolność Materka.
Rok temu przedstawiłem konkretne rozwiazania(podczas analogicznej sytuacji).
Rozwiązaniem na pewno nie jest przerzucanie tych zobowiązań finansowych na mieszkańców płacacych uczciwie i tak wysokie stawki!
A za chwilę kolejna podwyżka opłat za śmieci (rozpisano przetarg). Ile tym razem zdrożeje wywóz śmieci 15%?
A dlaczego nikt nie wyciąga konsekwencji wobec firmy odbierającej śmieci za syf jaki jest w altanach i pod altanami?
PS a co się dzieje przez te lata z pojemnikami typy dzwoń jakie zakupiła PWiK? Niegospodarność? Kto je kazał kupić i po co? Ktoś za to odpowiedział czy dostał nagrodę roczną?
do tureckiego wezyrka | 2026-09-06 12:28:34 napisał(a):
sadzunia przestań się ośmieszać
skad oni ich biora | 2026-09-06 12:55:50 napisał(a):
golabek jest prawnikiem ?
https://uodo.gov.pl/pl/file/6353
swidnik swietnym przykladem jak to sie moze skonczyc
szkoly ? https://uodo.gov.pl/pl/677/4271
robcie tak dalej to bedzie o was glosno
i jeszcze jedno
https://www.prawo.pl/samorzad/weryfikacja-deklaracji-smieciowych-propozycja-ministerstwa,531289.html
Zyz | 2026-09-06 21:27:20 napisał(a):
To powinni jeszcze objąć monitoringiem wszystkie osiedlowe wiaty śmietnikowe, bo wielmożni państwo z domów jednorodzinnych podjeżdżają i z bagażników pozbywają się śmieci w śmietnikach SSM.
Oczywiście śmieci niesegregowane i gabaryty, a ludzie z bloków ponoszą tego koszty...
Nieudolność | 2026-09-07 09:55:20 napisał(a):
Komuś nie chce się windykować tych należności więc przerzuca je na pozostałych mieszkańców. Niedługo będziemy też płacić za zaległe mandaty, czynsze i alimenty. Urząd Skarbowy ma na to sposób, Urząd Miejski to olewa..Podnieść podatki i dowalić ludziom za niezapłacone śmieci, to cały Materek...Nie każdy zarabiał po 200 tys w radach nadzorczych ...
Do zyz | 2026-09-07 10:46:34 napisał(a):
Tak wyjątkowo debilnego wpisu dawno nie czytałem,mieszkam w domku i płacę za odbiór śmieci,więc po jaką cholerę miałbym sobie brudzić wypasione auto śmieciami.A po drugie bezmózgu jeżeli byłeś świadkiem takiej sytuacji to powinieneś to zgłosić odpowiednim instytucjom,bo jesteś świadkiem czynu zabronionego.
Mieszkanka | 2026-09-07 14:11:53 napisał(a):
Dokładnie tak jak wyżej opisane. Śmieci są regularnie odbierane. Już nawet posegregowane nie wrzucane są do jednej śmieciarki. Nie ma najmniejszego sensu i nigdy nie było, żeby mieszkańcy domów na terenie miasta musieli podrzucać śmieci pod altany śmieciowe, cmentarne czy rozrzucać po lasach. Toż to totalny debilizm w rozumowaniu.
Starachowiczanin | 2026-09-07 14:42:30 napisał(a):
Wiem, że to się wydaje nierealne, że podrzucają odpady pod altany śmietnikowe, które znajdują się na osiedlach SSM. Niestety to prawda, przyjeżdżają często wieczorami i wyrzucają pełne bagażniki odpadów. Pojawiały się komunikaty w klatkach, że mieszkańcy za brak segregacji będą ponosić większe koszty, więc raz postanowiłem zgłosić takie zdarzenie do SSM. Okazuje się, że muszę takie coś osobiście zgłosić na policję lub straż miejską. Wiecie, że w przypadku jakby doszło do ewentualnych mandatów lub rozpraw to musiałbym chodzić do sądu jako świadek. To jest porażka. Ps. wyrzucają całe busy materiałów budowlanych. Był nawet bardzo długo przypadek, że jakaś lakiernia podrzucała odpady zderzaków z samochodów osobowych.
Mieszkanka. | 2026-09-07 15:20:23 napisał(a):
Kto nie segreguje ponosi koszty w wyższych opłatach. Jest miejsce na terenie strefy gdzie można było zawsze przywieźć odpady po remontach, wielkogabarytowe itd. Poza tym, że są wyznaczone terminy gdy można wystawiać do odbioru przez firmę. Ponosimy zbyt wysokie koszty wywozu i odbioru śmieci, żeby podrzucać. Jeśli ktoś widział to napewno nikt z terenu miasta. Obecnie na tym Pszoku trzeba podać adres , z której posesji pochodzą śmieci. Dalej państwo będziecie się upierać, że to mieszkańcy domów z terenu miasta?
Do starachowiczanin | 2026-09-07 15:37:55 napisał(a):
To idź się lepiej wyspiwiadać.
arti | 2026-09-07 20:24:11 napisał(a):
czy to prawda ze nie wszyscy pracownicy dostali 100 procent pensji?
już,wiem po co jest star kartą.
tak, panie prezydencie i szanowni prezydenccy...
jak to miało być tanio, materek miało być...
co z pojemnikami na odpady zmieszane?
a ja musieć stara karton być? a jak nie...
Czy kogoś | 2026-09-05 20:04:49 napisał(a):
Dziwi ten bajzel!!!!!